Mój Mężczyzna nie uznaje święta kobiet obchodzonego w dniu 8 marca. Twierdzi, że to komunistyczne święto. Ponieważ nie zaniedbuje mnie jako kobiety w inne dni roku, to nie mam żalu. Nie obchodzimy też Walentynek, więc nie płaczę z tego powodu. Mamy swoje małe tradycje.
Więc niemałym zaskoczeniem okazały się tulipany, które dostałam w Dniu Kobiet. Może nie potraktowałabym ich jako "świąteczne", ale nasze córki też dostały kwiatki od chłopaków. Zastanawiam się co się stało mojemu Ślubnemu...


Ale najważniejsze, ze doczekałam się zdjęcia gipsu u Malucha. Nóżka jest uwolniona, ale jeszcze długa droga do sprawności przed nami. Póki co nasz brzdąc nie będzie chodził do przedszkola, czekamy na rehabilitację. Widok uwolnionej nóżki to dla mnie, matki, widok niesamowicie wzruszający. Być może dla wielu osób niezrozumiały. Skórka biedna, wymęczona, jakieś zagniotki wycałowane już przez mamę. Ale ja się cieszę, podskakuję ze szczęścia do góry!!! Bo można ją w końcu wytulić, wygłaskać.

Doczekałam się też swojego miejsca pracy :). Póki nie jest uporządkowany, to wybaczcie, nie pochwalę się, ale to kolejny powód do przeogromnej radości.
Ach, zmiany, zmiany. Tylko na lepsze. Tego Życzę Wam wszystkim.