wtorek, 4 czerwca 2013

Pomiędzy...

Pomiędzy praniem, gotowaniem, sprzątaniem, codziennym organizowaniem bardzo zmiennego życia rodzinnego udaje mi się co nieco wykombinować. Mam na to energię, bo Najlepszy z Mężów wyręcza mnie w większych (mniejszych też) zakupach marketowych i bazarowych. To dzięki niemu sobotę zaczynam od działań około domowych, a nie z wywieszonym jęzorem biegnę po mięsko i świeże bułeczki. To zapewnia NzM.
Małża już pochwaliłam, więc teraz mogę pochwalić się tym co zdziałałam "pomiędzy". Udało mi się po wielu bojach przerobić toporną komodę z IKEA na zgrabny mebel do salonu. Wymieniłam nogi (to z pomocą brata), dokleiłam dekory, oszlifowałam, pomalowałam. Używam, ale muszę skończyć toczyć boje z blatem owego mebla.









Niestety nie mogę za długo siedzieć przy kompie, bo mimo, że mam kilka rzeczy do pokazania, to najmłodszy Artysta wyżywa się na ścianach jak tylko "zajmę się sobą".

A to jego dzieło:




Ciekawa jestem kto zgadnie co to jest :-)
 
Pozdrawiam i uciekam do mojego "pomiędzy".
 

 

 
 
 
 
 
 
 

piątek, 10 maja 2013

Och poczuć się!!!

Och, jak chciałabym się poczuć seksowna jak Piggy! Okrąglutka, w nosie mająca swoją wagę, figurę i cellulitis,  tryskająca seksapilem, powłóczyste spojrzenie.... Hmmm sama kobiecość.
Póki co przy szale meblowo-komunijnym pozostaje mi noszenie koszulki z wizerunkiem słodkiej Miss Piggy



Pozdrawiam piątkowo!
P.S. Nie wagi jej zazdroszczę, ale tego, że swoją ma w nosie (sporym zresztą).

czwartek, 9 maja 2013

Jedna zmiana, ale jaki efekt!!!

Nie ma mnie, bo pochłania mnie życie w realu. Dzieje się dużo, dużo dobrego. Działam od rana do wieczora, na różnych polach, bo MUSZĘ, a jak człowiek musi, to działa. Zawsze mi się kojarzy to, że "musi, inaczej się udusi". Wprawdzie o śpiewaniu mowa, ale jak dla mnie to właśnie o działaniu.

No więc działam licząc, że efekty całkiem ciekawa i prawdę mówiąc coś mi wychodzi.
Pomalowałam wiatrołap. Jeszcze w kwietniu był zielony:








a teraz wygląda mniej więcej tak:






Kolor jest ciut inny niż miał wyjść ale trudno. Tak naprawdę wszystko zależy od światła.
Kiedy zapalę lampę, to wygląda to tak:




A tu lampa, tzn żyrandol





I w toalecie strzeliłam jeszcze półeczkę.
Tak wyglądało przed:


A tak wygląda po



Ponieważ nadal muszę, bo "się duszę" to uciekam do działania. Lada dzień Pierwsza Komunia córeczki. 

Pozdrawiam!