Moje kochane dzieciaki mają ferie, więc od rana do wieczora spędzamy czas razem. Mają niesamowicie dużo energii. Kiedy pada pytanie: skąd te dzieci mają tyle energii, to ja mam bardzo prostą odpowiedź: z dorosłych :). Według moich obserwacji tak jest: im bardziej dzieci szaleją - tym rodzice bardziej zmęczeni. Bo dzieci nic nie rusza :). Kiedy więc już jestem zmęczona tak, że nic mi się nie chce, to muszę, po prostu MUSZĘ sięgnąć po coś czekoladowego. Ponieważ za chwilę dołączają dzieci, to wyciągnięcie tabliczki czekolady mija się z celem. Warto wtedy mieć w zanadrzu taki przepis: prosty, szybki, smakowity, czyli brownie.
Składniki:
2 gorzkie czekolady po 100g
1 kostka masła - 200g
6 jajek
30 dkg cukru
10 dkg mąki
5 dkg orzechów włoskich (ja nie daję, ale w oryginalnym przepisie tak jest)
Czekoladę rozpuścić z masłem w kąpieli wodnej (dla mało wtajemniczonych: na garnek z gotującą się wodą ustawiam naczynie żaroodporne - może być zwykła szklana miska lub talerz, do którego władam pokrojone masło i rozdrobnioną czekoladę). W tym czasie można już włączyć piekarnik - 200 st C. Jajka ubić z cukrem na jednolitą, ale bardzo puszystą masę, a następnie dodać mąkę. Roztopione masło z czekoladą (lekko wystudzone) dodać do jajecznej masy, dodać łuskane i pokrojone orzechy włoskie. Wymieszać do jednolitego koloru. Blachę o wymiarach 35x60 cm wyłożyć papierem do pieczenia, wylać masę. Piec 20 minut. Po wystudzeniu pokroić w kwadraty.
Brownie jest lekko wilgotne i ma słodką kruchą skorupkę na wierzchu. Znika szybko. Upiekłam wczoraj wieczorem a dziś z trudem zdążyłam zrobić zdjęcie ostatnich kawałków.
Na parapecie w kuchni - tuż po moich urodzinach - zasiadły Zakochane Anioły.
Prawda, ze urocze? Dzięki Ci, Mężu....

